Niemieckie autostrady
Posted by radxcell 2,004 views, 381 wordsDec 28
Miałem niedawno okazję powrócić na słynne w całej Europie i owiane mrokiem legendy niemieckie autostrady. I nie było to tak przerażające jak mogłem się spodziewać.
Obalmy kilka mitów. Niektórzy pełnym przejęcia głosem ostrzegają, że manewry wykonywane są tam z szybkością błyskawicy i jeśli ktoś używa migacza to znaczy, że już dawno się zdecydował i za pół sekundy będzie już gdzie indziej. Nie zauważyłem różnicy w stosunku do jazdy po centrum Warszawy, za wyjątkiem braku wpychających się bezczelnie w każdą szczelinę samochodów z kratkami. Nie jest też tak, że wszyscy jadą grzecznie prawym pasem.
Na pewno za to jest różnica w podejściu do kierowców. U nas stawia się wszędzie 40, to może kierowcy nie będą jechali szybciej niż 80. Tam widać ograniczenia do 120 z dopiskiem “w czasie opadów”. Kierowców traktuje się jak ludzi dorosłych. I może dzięki temu szybciej dorastają.
Genialnie zbudowana jest infrastruktura. Oprócz stałych znaków drogowych, co kilka kilometrów są tablice świetlne, na których wyświetlane są aktualne znaki, lub informacje o korkach:

W czasie kiedy jechałem, spadł ulewny deszcz, widoczność maksymalnie 150 metrów. Na tablicach pojawiło się ograniczenie do 100 km/h. I tyle jechaliśmy. U nas przy takich opadach nie sądzę, że dałbym rade przekroczyć 60.
Faktem jest to, że te dynamiczne znaki wydają sie mieć większe poważanie niż stałe ograniczenia. Większość lokali nie przekracza ich o więcej niż jakieś 15km/h, w przeciwieństwie do stałych znaków, które wydawały mi się czasem nie obowiązywać. Tutaj jest dokładnie tak jak u nas – Niemcy przestrzegają przepisów kiedy jadą obok radiowozu. Ten sam przekomiczny obrazek kiedy za jadącym samochodem policyjnym buduje się peleton samochodów.
Faktem jest też, że tam, niedokładnie tak jak u nas, policja natychmiast bierze sie do roboty jeśli widzi że coś jest nie tak. Kiedy radiowóz zauważył samochód stojący na autostradzie, natychmiast włączył sygnał i zatrzymał się za nim. A my mogliśmy pomknąć do przodu :).
Po trasie jechałem niestety z boksem na dachu, więc nie dane mi było pociągnąć szczególnie szybko (czy ktoś ma doświadczenia z boksami Interpacka i prędkościami typu 240km/h?), mimo tego, starając się nie przekraczać licznikowych 180 (czyli około 160 realnie) byłem jednym z szybszych aut na drodze.
Jechało się komfortowo, a średnia była o 50% wyższa niż w Polsce. Kiedy u nas będzie można bez stresu i z przerwami na odpoczynek wykręcić średnią z trasy 130, wtedy będziemy w pełni w Europie.


(7 votes, average: 5.29 out of 7)

6 comments
Comment by Marcin on December 29, 2008 at 00:44
Masz rację, a jeśli jedziesz na lewym z 3 pasów trochę wolniej np. 120km/h to nikt nie będzie Ci mrygał światłami lub podjeżdżał będąc 2cm od Twojego auta jeśli nie wjedzie na środkowy pas by Cię wyprzedzić, będzie cieprliwie czekał w odległości 20-30metrów aż zjedziesz. Nie wiedziałem, że niemieckie autostrady są owiane jakimiś legendami. Przejechałem się nimi jadąc autkiem do amsterdamu i wiem jedno od Poznania do granicy Polska Niemcy w okolicach Frankfurtu jechałem tyle samo czasu ile od wschodniej do zachodniej granicy Niemiec co również mówi samo za siebie. Było to 6h i myślę, że nie było to najgorszy wynik wliczając w to przerwy i świadomość, że jedzie się autem rocznik 91 Hiundajjjj…. Pony mu było na imię.
Pozdrawiam
Comment by radxcell on December 29, 2008 at 14:30
Legendy istnieją od dawna. I to jakie… poczytaj pl.misc.samochody.
Comment by Marcin on December 29, 2008 at 17:00
Jest tylko jeden minus niemieckich i każdych innych autostrad.. monotonia jazdy przytłacza nawet jeśli to jest 150km/h nie będziesz po 30min tak samo skoncentrowany. Tylko przystanki i kawy są wstanie pomóc. Ale i tak tęsknię za takimi autostradami w Polsce cenę monotonii mogę zapłacić nawet z góry ;)
Comment by cali-fornication on January 5, 2009 at 09:35
akurat mieszkam obecnie w niemczech, ostatnio mialem okazje wracac podczas inwazji noworocznej polskich anglikow tj w sobote fajne wrazenie zame zolte blachy :)
moje spostrzezenia
-w polsce kolesie smigaja 120 przy limicie 130 i juz jada lewym pasem niewazne ze prawy caly wolny,
- ustapic (zjechac na lewy pas) przy wjezdzie ze stacji malo kto chce
- wszyscy wyprzedzaja tira na 2km przed prawy pas wolny
-po czym poznac polaka w niemczech na 3 pasmowce? po tym ze zasuwa 100km/h srodkowym pasem pomimo ze lewy i prawy jest wolny, tak jakby zjechanie na prawy pas bylo obelga i uznaniem za tira
Comment by uzx on February 27, 2009 at 22:22
“mimo tego, starając się nie przekraczać licznikowych 180 (czyli około 160 realnie) byłem jednym z szybszych aut na drodze.”
A to prawda. Jadąc jakiś czas temu przez cały czas 200 km/h po autobanie, zostałem wyprzedzony jedynie przez 2 Audi A6 na dystansie 200 km.
Ciekawie było również widać minimalne różnice prędkości maksymalnych – wyprzedzenie jednej Vectry przy v-max zajęło mi parę ładnych kilometrów ;)
Comment by Casio on June 18, 2009 at 22:37
Na niemieckich autostradach bez “ograniczenia” obowiązuje tzw. RichtGeschwindigkeit tzn. powinno się zachowaćmax predkosc do 130 km/h oraz dostosowac sie do warunkow panujacych na drodze. Jesli w wyniku niezachowania powyzszego uwiklamy sie w wypadek to nawet w przypadku bezposredniego niezawinnienia mozemy byc pociagnieni do odpowiedzialnosci z powodu podanego powyzej, na podstawie domniemania ze przy zachowaniu RG do wypadku by nie doszlo,w mysl zasady ze kierowca jadacy za predko czyni wiecej bledow niz kierowca jadacy przepisowo.
Reguluje to § 17 StVGl, bylo to niedawno nawet na wokandzie, gdzie kierowca samochodu jadac grubo powyzej 180 uwiklal sie w karambol, i uzasadnial ze jadac wolniej ten karambol i tak by sie zdarzyl, jednakze sad oddalil powodztwo, z konkluzja, ze jadac wolniej na pewno by sie nie wpakowal w “ogon” karambolu, majac wiekszy margines bezpieczenstwa. ERGO: 130 w normalnym ruchu, 150 do 160 przy w miare pustej szosie …czego zycze wszystkim
99% ograniczeń do 80 km/h posiada tabliczkę “bei nasse”, znaczy “na śliskim/mokrym”