Miałem niedawno okazję powrócić na słynne w całej Europie i owiane mrokiem legendy niemieckie autostrady. I nie było to tak przerażające jak mogłem się spodziewać.

Obalmy kilka mitów. Niektórzy pełnym przejęcia głosem ostrzegają, że manewry wykonywane są tam z szybkością błyskawicy i jeśli ktoś używa migacza to znaczy, że już dawno się zdecydował i za pół sekundy będzie już gdzie indziej. Nie zauważyłem różnicy w stosunku do jazdy po centrum Warszawy, za wyjątkiem braku wpychających się bezczelnie w każdą szczelinę samochodów z kratkami. Nie jest też tak, że wszyscy jadą grzecznie prawym pasem.

Na pewno za to jest różnica w podejściu do kierowców. U nas stawia się wszędzie 40, to może kierowcy nie będą jechali szybciej niż 80. Tam widać ograniczenia do 120 z dopiskiem “w czasie opadów”. Kierowców traktuje się jak ludzi dorosłych. I może dzięki temu szybciej dorastają.

Genialnie zbudowana jest infrastruktura. Oprócz stałych znaków drogowych, co kilka kilometrów są tablice świetlne, na których wyświetlane są aktualne znaki, lub informacje o korkach:

stau

W czasie kiedy jechałem, spadł ulewny deszcz, widoczność maksymalnie 150 metrów. Na tablicach pojawiło się ograniczenie do 100 km/h. I tyle jechaliśmy. U nas przy takich opadach nie sądzę, że dałbym rade przekroczyć 60.

Faktem jest to, że te dynamiczne znaki wydają sie mieć większe poważanie niż stałe ograniczenia. Większość lokali nie przekracza ich o więcej niż jakieś 15km/h, w przeciwieństwie do stałych znaków, które wydawały mi się czasem nie obowiązywać. Tutaj jest dokładnie tak jak u nas – Niemcy przestrzegają przepisów kiedy jadą obok radiowozu. Ten sam przekomiczny obrazek kiedy za jadącym samochodem policyjnym buduje się peleton samochodów.

Faktem jest też, że tam, niedokładnie tak jak u nas, policja natychmiast bierze sie do roboty jeśli widzi że coś jest nie tak. Kiedy radiowóz zauważył samochód stojący na autostradzie, natychmiast włączył sygnał i zatrzymał się za nim. A my mogliśmy pomknąć do przodu :).

Po trasie jechałem niestety z boksem na dachu, więc nie dane mi było pociągnąć szczególnie szybko (czy ktoś ma doświadczenia z boksami Interpacka i prędkościami typu 240km/h?), mimo tego, starając się nie przekraczać licznikowych 180 (czyli około 160 realnie) byłem jednym z szybszych aut na drodze.

Jechało się komfortowo, a średnia była o 50% wyższa niż w Polsce. Kiedy u nas będzie można bez stresu i z przerwami na odpoczynek wykręcić średnią z trasy 130, wtedy będziemy w pełni w Europie.

Dodaj link do:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Grono
  • Gwar
  • Wahacz.pl
  • Śledzik