Wiosna nie ominęła Podlesic – najlepszej jurajskiej miejscówki do wspinu. Tym razem mało słów, wiele zdjęć, bo jak wiemy – obraz wart jest tysiąca słów.

Długi weekend w Jurze był piękny. A najpiękniejszy okazał się pomysł, żeby na miejscu pojawić się o 8 rano. Było rześko, słonecznie… i absolutnie pusto. Prawdziwy odpoczynek na łonie natury.

A większość miękkich przyszła dopiero jak się wyspała. Czyli o jedenastej. I wtedy zrobiło się ciasno, głośno i… mało sympatycznie. A dlaczego tak? No to przy okazji pytanie do publiczności.

Łoimy sobie spokojnie Nikodemówkę, Bumerang i Prostowanie Nikodemówki z wędki. Tam się akurat tak daje powiesić. Przy Bumerangu podchodzi zespół i pyta ile jeszcze czasu. Mówimy, że około godziny. OK, nie ma sprawy, spokojnie się wspinajcie – poczekamy. I grzecznie, kulturalnie czekają z liną do założenia wędki. W międzyczasie, kiedy kończę Prostowanie, wpada zespół z dołem i atakuje Nikodemówkę. Bez słowa. Na pytanie co jest, mówią “dół ma pierwszeństwo nad wędką”. Ok, ma pierwszeństwo, tyle że goście od wędki grzecznie czekali na nas ponad godzinę, a tamci wpadli i w ciągu dwóch minut zajęli drogę bez kolejki. Co mówi o tym niepisany kodeks wspinaczy?

Sklep w Podlesicach przy przystanku chyba długo się nie podniesie. Okazuje się, że zimą został zalany, wszedł grzyb i budynek nadaje się do zrównania z ziemią i zastąpienia nowym. Szacowany czas 2-3 lata. Za to w głąb wsi, naprzeciwko Ostańca, otworzył się inny, też sympatyczny sklepik ze sprzętem.

A reszta na zdjęciach.

Dodaj link do:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Grono
  • Gwar
  • Wahacz.pl
  • Śledzik