Podpytałem na mieście. Najlepszy klub w mieście to Senso.

Uderzamy. Na bramce zostaję tak dokładnie przeszukany, że prawie czułem się molestowany. Wjazd 20 złotych. Szatnia kolejne 2. O 23 nie ma prawie nikogo. Piwo kosztuje 8 złotych. Barman entuzjastycznie reaguje na pytanie o Tequilla Sunrise, ale zrobić jej nie umie. Otrzymuję obrzydliwie słodki koktajl do 1/3 wypełniony grenadyną.

Przy barierkach stoją laski, których ładne figury podkreślone są minimalistycznym firmowym strojem, który odkrywa między innymi dół pośladków. Jedna z nich mnie informuje, że mogę zamawiac również u niej.

Toaleta w klubie – pierwszy szok – płatna 2 zł. Żeby mieć darmową toaletę, trzeba mieć opaskę VIP. Kosztuje to 300 zł za rezerwację strefy VIP.

Mija trochę czasu. Muzyka to nieokreślony club lub d’n'b. Niczego znanego, niczego porywającgo. Parkiet zapełnia się tańczącymi laskami. Tak właśnie. Laskami. Faceci stoją dookoła parkietu i ślinią się. Ten, który jest już na tyle pijany, że daje radę się przełamać, podchodzi do którejś z brzegu, a ta – zamiast okazać trochę godności – cieszy się z ledwo trzymającego pion kolesia, który się nią zainteresował. Żenada.

Co jakiś czas w klubie pojawia się smród oraz nerwowo oglądający podłogę kolesie z baniakami z jaką chemią. Tym razem zaczyna się nasilać. To przechyla szalę goryczy. Opuszczamy klub.

Przy wyjściu zagadujemy gościa w białej koszuli. Pierwszy spotkany gość na poziomie. Okazuje się, że smród to sabotaż konkurencji, która podrzuca kwas masłowy. Jasna staje się przyczyna dokładnej kontroli, choć jak widać to jest nieskuteczne. Od przyszłego tygodnia mają mieć psa do wykrywania takich zapachów.

Niestety nie będę już miał okazji się przekonać.

Dodaj link do:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Grono
  • Gwar
  • Wahacz.pl
  • Śledzik